pomidory z własnych nasion


Ubiegłoroczne pomidory, wyhodowane pod folią, bardzo obficie owocowały, więc zachowałam trochę nasion do wiosny i zaczęliśmy eksperymentować z własnymi sadzonkami.

Czy nie jest za późno na hodowlę pomidora? Pierwsze kiełki wyrastają w ciągu około 10 dni.
Pomidory z naszych nasionek wysiałam  na wacie, jak rzeżuchę, spryskując obficie wodą i przykrywając folią. Ubiegłoroczne nasiona, wzięte z naszych pomidorów, po prostu włożyłam do słoika i wysuszyly sie w cieple, trochę brudne od miąższu. Można też oczyścić lub wysuszyć nasiona pomidorów, tak jak na tym filmiku, ale moje, posklejane, jakoś wykiełkowały.
Pod przykryciem z folii, ponakłuwanej dla aeracji, nasionka rozwijają się bardzo szybko. Nie używamy właściwie światła dziennego, w tym roku zima trzyma... Nowe sadzonki są hodowane przy świetle lampek, włączanych w ciągu dnia i wyłączanych w nocy. Rozwijają się świetnie, chociaż wydaje się, iż łodyżki są zbyt długie, jakby szukały światła.
Wystaczył plaster pomidora, aby wyrósł gąszcz niby-rzeżuchy.



Rośliny lubią kiełkować przy świetle lampek halogenowych oraz lamp biało-żółtych. Wyrastają na narożnej szafce, oświetlonej lampami, zachowując się początkowo, jakby były na słońcu. Jednak po dwóch tygodniach poszukuja już naturalnego oświetlenia i zaczynają marnieć, jeśli nie wyniesie się ich na słońce. Kiełki lubia też wilgotną atmosferę, okrywaną folią, z odpowiednią aeracją. Gdy jest nieprzepuszczalna, można ponakłuwać oraz trochę odkrywać, aby nie złapało pleśni.
EXPERYMENTY Z WŁASNYMI NASIONAMI POMIDORÓW:
- nasiona ubiegłoroczne lub z plastra pomidora, ułożyłam na mokrej wacie
- spryskałam wodą z rozpylacza
- przykryłam szczelnie folią
- ponakłuwałam patyczkiem
- odstawiłam w miejscu oświetlonym lampami (z IKEI), włączanymi na tzw. tługi dzień i wyłączanymi w nocy
- odkrywałam folię, gdy pojawiła się pleśń
- przełożyłam całą watę z kiełkami do doniczki z ziemią
- okryłam folią podziurkowaną
- wysadziłam do plastikowej skrzynki z torfem
- gdy na dworze było trochę słońca, hartowałam na powietrzu

Pomidorki wyrosły zbyt małe i zaczęły marnieć z braku słońca! Uchowała się jednak jedna mała sadzonka, więc eksperement się powiódł :)

Wiosna w tym roku się opóźnia i nie zaskakuje upałami, jak w latach ubiegłych. Oznacza to, że na dworze jest chłodniej i do połowy kwietnia nie można ogrzewać nowych siewek na dworze. Moje pomidorki okazały się więc nie większe od rzeżuchy i... wydawało mi się, że podobnie jak w ubiegłym roku, kupimy gotowe sadzoneczki, ale kiełki w gruncie, pod niską szklarnią, zaczęły szybko przyrastać. Dokupiliśmy nasion i w połowie kwietnia posiałam nowe pomidorki, w specjalnie do tego dostosowanych, mini-szklarenkach ogrodniczych. Gorące, wilgotne warunki na poddaszu oraz dwa tygodnie upałów wystarczyły, aby urosły nowe nasionka.
Aby naprawdę uzyskać własne pomidory z nasion, trzeba by je wysiać miesiąc wcześniej i umożliwić wyrastanie przy świetle dziennym. Lamki wystarczają do wykiełkowania, a roślina nimi oświetlana wyrasta łodyżką na wysokość, poszukując naturalnego oświetlenia. Po dwóch tygodniach trzeba nasiona już wystawiać na słońce, którego u nas w tym roku zabrakło. Na wacie dobrze kiełkują, ale później trudno zachować korzonek przy przesadzaniu, więc najlepiej od razu dać nasiona na wilgotny torf. Na tym filmiku podejrzałam, jak profesjonalnie wyhodować pomidorowe sadzonki.
Jedną sadzonkę z własnych nasion udało się zachować. Gdy skonstruowaliśmy niską szklarenkę, wysadziłam mały kiełek do gruntu. Akurat było trochę upałów i udało się roślince ukorzenić.

Ten kiełek pomidora, wysadzony do niskiego inspektu ogrodniczego, z przykryciem plexiform, zaczął bardzo szybko przyrastać i zapowiada owoce :) 
Okazuje się, że do rozrostu rośliny jest potrzebne światło słoneczne i naturalne zaciemnienie oraz ochłodzenie w nocy. Rośnie, jak na drożdżach, nawet podczas zaśnieżenia! fot. 14.05.2018

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wesołych Świąt Wielkanocnych 2018!

dynie sie psują! jak zużyć nadgniłe owoce...

zimowe krajobrazy