moje wiosenne sadzonki


Jak, w warunkach górskich, wyhodować 30-50 sadzonek dyni oraz około 20 kabaczków? Słoneczniki, 120 sadzonek ogórków kiszeniaków (śremski), pomidory szklarniowe w butelkach plastikowych oraz kilka innych, ciekawych roślin.


Pomidory w butelkach pojawiły się, gdy zużyłam wszystkie małe doniczki oraz plastikowe pojemniki na sadzonki. To jest nowy eksperyment... Kiełki pomidorów uwielbiają wilgoć oraz dobre, białe oświetlenie, więc nie wiem, czy zielonkawe butelki im to zapewniają. Można użyć przeźroczystych białych butelek, ale akurat taką mamy wodę mineralną. Na razie tam więc podrastają, a gdy na dworze znów będzie wiosna, sadzonki powędrują do niskiego inspektu zewnętrznego.



Według filmików profesjonalnych, pomidorki powinny być przesadzane, gdy uzyskają charakterystyczne, podwójne ulistnienie... jednak w naszych warunkach nawet najmniejsze kiełki wymagają szczególnej uwagi. Butelki plastikowe są świetne jako doniczki do sadzonek.



Ekologiczne wykorzystywanie butelek, opon oraz przeróżnych materiałów naturalnych, znalazło odzwierciedlenie w tym projekcie domu ekologicznego na Nowej Zelandii, który niedawno podejrzałam... Poniżej, wyrośniete sadzonki pomidorów.




Sadzonki pomidorów oraz ogórków wysadzam z kiełków powstałych w ciągu 3-4 dni w plastikowych szklarenkach, umieszczonych przy oknie na poddaszu, gdzie panuje podwyższona temeratura. Wilgoć oraz 30-40°C, przy nagrzanym piecu sprawiają, że rośliny chętnie kiełkują. O pomidorach napisałam już wcześniej... jeśli chcemy uzyskać własne sadzonki, to najlepiej rozpocząć zimą, a jeśli się nie udadzą, to powtórzyć wysiewy wiosną, kiedy jest więcej słońca.


Ogórki trzeba delikatnie wysadzać do większych pojemników.



Wczesne pędy poszukują jednak światła słonecznego, a łodyżki niebezpiecznie się wydłużają i przy ciężarze swych liści, mogą się z łatwością połamać... dlatego należy je czym prędzej wysadzić do większych pojemników i hartować na dworze, czyli wynosić na zewnątrz, gdy jest ponad 10°C i słoneczna pogoda.



Ale i z tym należy uważać, bo delikatne, wilgotne kiełki, wystawione na pełne słońce, mogą się sfajczyć! Jeśli jest prawdziwy upał, trzeba nowe sadzonki postawić w cieniu. Najlepiej od wysadzić do większych doniczek i hartować w optymalnych warunkach.




Nowo posiane ogórki dosłownie rosną w oczach i wypuszczają nowe listki.



Plastikowe opakowania po pieczarkach świetnie się do tego nadają i mieszczą w skrzynkach drewnianych, które można opatulić plastikową folią podziurkowaną. W razie przymrozków, gradu lub śniegu, przynosimy wszystkie sadzonki do domu i trzymamy blisko światła. Normalnie, gdy pogoda dopisuje, codziennie kursujemy z roślinkami pomiędzy werandą, a wnętrzem, wyłączając dni chłodne, kiedy nic wrażliwego, na zewnątrz nie wynosimy.



Dynie wysiewamy spontanicznie, z nasion oraz kiełków dyniowych, których owoce wykorzystujemy na bieżąco (mamy jeszcze zapas). Pestki mogą, ale nie muszą być wysuszone! Czasem wysadzam kiełki prosto z wnętrza owocu. Te pestki dyni puściły kiełki, gdy były przechowywane w ciepłej kuchni, w suchej misce pod przykryciem:


Jeśli jednak będą to zupełnie suche nasiona dyń oraz kabaczków, to wystarczy posadzić je do małych doniczek torfowych lub zwykłych, z ziemią ogrodniczą nawilżoną i pozwolić wykiełkować w cieple (około 5-7 dni). 



Z kiełków dyń nadgniłych, które zaczęły wewnątrz się rozrastać, można czasem uzyskać bardzo zdrową sadzonkę. Roślina codziennie wynoszona z domu na warunki zewnętrzne (podczas ładnej pogody), jest naturalnie hartowana.


Te sadzonki dyni, które powyrastały pod przykryciem z folii, z długimi łodygami, poszukującymi światła, najlepiej od razu powysadzać do wyższych pojemników, a potem, do pojedynczych doniczek lub połówek butelek.


Wyrośnięte kabaczki, z największymi liśćmi, wysadzamy z mniejszych doniczek do większych. Suche nasiona, zebrane z odmian ubiegłorocznych, z łatwością kiełkują. Dynie oraz kabaczki mają dłuższe łodygi oraz korzenie, które doskonale się przyjmą nawet w połówkach butelek. Łodygi można przymocować sznureczkiem do patyków.


Najlepiej zaczynać je siać już w kwietniu-maju, ale nawet i w czerwcu, kabaczkowe rośliny, szybko kiełkują i wzrastają. Na zdjęciu poniżej, na pierwszym planie, same kabaczki. Jeśli wyhodujemy sadzonkę wcześniej, to szybciej uzyskamy pierwsze plony. 


W początkowej fazie wzrostu, sadzonki dyni, kabaczków oraz ogórków są właściwie nierozróżnialne, więc można je pometkować, chyba że się wie, jakie są poszczególne doniczki.


Powyżej, na zdjęciu widać trawy ozdobne różne oraz nowo wyrośniętą kostrzewę siną. Część z nich wyhodowała się w mini-szklarenkach. Kostrzewa dobrze kiełkuje bezpośrednio w doniczkach... Kiełki traw lampasowych, z rozsiewnika, spaliły się w upale! Trzeba uważać z wystawianiem na słońce delikatnych roślin, które wyrosły na oknie. Różnego rodzaju kwiaty, jednoroczne, typu maciejka i wieloletnie, takie jak kocimiętka, wysiałam zarówno do donic, jak i do gruntu (pod słomę) oraz, dodatkowo, do szklarni przygruntowej. Okazuje się, że najlepiej rosną rośliny w gruncie, ale warto mieć dodatkowe ich kiełki w doniczkach, w razie nagłych chłodów lub opadów śniegu.



Dla zabezpieczenia roślin w trudnych warunkach atmosferycznych, można użyć słomy, którą należy przewietrzać na słońcu i odkryć gdy kiełki będą większe. Dodatkowo, polecam zastosowanie małych półkolistych tuneli foliowych. Najlepszym pomysłem okazał się jednak inspekt przyziemny, wysoki na 20-25cm, pokryty płytą poliwęglanową na zawiasach.


Warto też wysiać pierwsze wczesne rzodkiewki w skrzynkach (nasiona odmiany krakowianka). Przy nagłych zmianach temperatur oraz opadach śniegu, można takie skrzynki lub donice schować w bezpieczne miejsce. Na noc okrywamy folią.


Jak co roku, wysadziłam też do doniczek lilie, które rosną niemal w oczach. Na przełomie kwietnia i maja, dałam do plastikowych donic małe kamyki oraz żwirek milusińskich, pochłaniający wilgoć, a na to torf ogrodniczy. To wypróbowana metoda, która w ubiegłym roku zaowocowała wieloma kwiatami. Nie można zaryzykować pozostawienia na dworze lilii wiosną na noc, nawet, jeśli jest ciepło. Codziennie wędrują ze słonecznej werandy do domu, a jeśli warunki nie sprzyjają, to stoją blisko dziennego światła. W tym roku mamy tylko dwie odmiany: Triumphator oraz Catherine Woodberry.


W ubiegłym roku, rozpoczęłam hodowlę lilii nieco wcześniej... kwiaty okazały się piękne. Cebulki po przekwitłych roślinach trzeba jednak przechowywać w torfie, tak jak te, które się kupuje w sklepach ogrodniczych. Należy zużyte cebulki odpowiednio ochraniać zimą, gdy są zbyt duże mrozy. To daje większe prawdopodobieństwo uzyskania z nich kwiatów, w następnym roku. Lilie ubiegłoroczne można podziwiać tutaj.

Wyhodowanie zdrowej bazylii z nasion, w warunkach domowych jest trudne, i dotychczas mi się nie udawało. 


Tym razem spróbowałam inaczej: nasiona umieściłam na kilka dni w skrzyni z torfem, pokrytej folią dziurkowaną. Ten sposób kiełkowania doskonale się sprawdza, gdy zamknięte folią naczynie lub szklarenki pokryte plastikiem umieszczamy na piętrze, gdzie jest bardzo gorąco. Dlatego ten nie domknięty słoik z nowymi kiełkami bazylii (mieszanka różnokolorowa) postawiłam na górze, przy oknie. Tam rośliny najlepiej podrastają.


Po tygodniu, przesadziłam jednak bazylię do wilgotnego rozsiewnika, pod przykryciem na werandzie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Wesołych Świąt Wielkanocnych 2018!

dynie sie psują! jak zużyć nadgniłe owoce...

zimowe krajobrazy